
To było 4 lutego, mróz srogi, leży czarny kotek, nie rusza się, totalnie bez życia…
Idzie osoba i mija kotka, myśli, że biedaczek nie żyje ale postanawia to zgłosić i całe szczęście bo okazuje się, że Kiwi co prawda w stanie agonalnym ale ŻYJE 🥹
Trafia “na sygnale” do Olwetu, do naszych Pań Weterynarek, które rozpoczynają heroiczną walkę o jego kruchutkie życie i…
Wychodzą z tej walki zwycięsko a Kiwi 🥝 mruczy w niebogłosy ze szczęścia i z wdzięczności 😻😻
Prawda, że to przepiękna historia.
Kochamy takie zakończenia, ale chwila - to jeszcze nie koniec.
Kiwi szuka już swojego domeczku gdzie zawsze będzie bezpieczny, otoczony miłością oraz cudowną opieką 💗💗💗
Mamy nadzieję, że słodziak szybko wyprowadzi się do Swojej Rodziny i będzie szczęśliwy ❤️😻
Powodzenia Kiwi 🥝
Poniżej filmik, który w wielkim skrócie przedstawia jego historię.
https://www.facebook.com/reel/1701771417439999
Miłego wtorku 😻😻😻